Gorąca miłość francuska

Gdy w trakcie rozmowy pojawiają się dwa słowa "seks" i "Francuzi", natychmiast słychać znaczące pomrukiwanie i można dostrzec mrugnięcia okiem. Francja bezwzględnie kojarzy nam się z niezwykle rozwiniętym życiem erotycznym.

Nic więc dziwnego, że gdy w trakcie "wychodnego" spotkania redakcji, zastanawialiśmy się jak przedstawić ten temat, do rozmowy włączył się gość siedzący przy stoliku obok i opowiedział nam pewną historię.

Miał kilka lat temu przyjaciółkę Francuzkę. Kiedyś spędzał z nią i jej znajomymi Sylwestra w podparyskim miasteczku.

Po kilku (może kilkunastu) butelkach szampana atmosfera zrobiła się bardzo swobodna i zaczęli rozmawiać o seksie.

Mieli strasznie dużo radości, gdy zapytał ich o "seks francuski". Długo zastanawiali się o co mu chodzi, a on mocno już wstawiony, nie mógł zrozumieć, czego oni u licha nie rozumieją. Gdy wreszcie dotarło do nich, że chodzi o seks oralny, wybuchli śmiechem. Nasz rozmówca poczuł się trochę urażony i przygadał im, że to pewnie tutaj podstawowa pozycja seksualna i dlatego sami nie nazywają tego "seksem francuskim" tylko po prostu "seksem".

Dlaczego o tym piszemy? To proste. To uświadomiło nam, że stulecia postrzegania Francji jako pewnego wzorca, do którego odnosi się wszelkie polskie dokonania w dziedzinie sztuki, nauki i kultury, spowodowały wytworzenie się także podobnego spojrzenia w dziedzinie seksu.

Francja była dla naszych przodków krainą wyuzdania. Tamtejsza kultura dworska nie miała polskiego odpowiednika. Te wszystkie nocne schadzki, przebieranki, zdrady i skrupulatnie planowane zaloty były czymś podniecającym, ale obcym. Starano się wykorzystywać pewne kanony zachowań, ale na polskim gruncie wyglądało to raczej karykaturalnie.

Polskie życie było bliższe natury. Zachowania pozbawione były dużej części modnej we Francji "gry pozorów". Ale nie ulega wątpliwości, że Polacy byli zafascynowani tym, co dzieje się w paryskich sypialniach. Mając niemałe środki finansowe, chętnie też oddawali się wszelkim uciechom, opowiadając później o tym w Polsce swoim przyjaciołom. Tak też pewnie pojawiło się u nas sformułowanie "francuski seks". Francja traktowana była jako całkowita odskocznia od tego co miało się w domu. Tam uchodziło wszystko, w Polsce nie. Tak wytworzył się z czasem seksualny mit Francji. Czy słusznie?

Tutaj wracamy do opowieści naszego przygodnego znajomego i jego francuskich przyjaciół. Jedno trzeba stwierdzić wyraźnie. W kwestii otwartości w tematyce seksualnej Francuzi, są o od nas dalej o trzy długości. Ludzie, których widzi się pierwszy raz w życiu opowiadają o swoich podbojach, jakby znali cię od lat. Francuzi inicjację seksualną przechodzą w okolicach szesnastego roku życia. To mniej więcej dwa lata szybciej niż większość polskiej młodzieży.