Miłość w plemionach afrykańskich

Zwyczaje o charakterze erotyczno-seksualnym wśród plemion afrykańskich są tak urozmaicone i zróżnicowane, że byłoby niezwykle trudno streścić je w jednym felietonie. Dlatego też postanowiliśmy się skupić wyłącznie na jednym z plemion, ale za to bardzo ciekawym.

Himba, bo tak zwie się to plemię, zamieszkujące północno-wschodnią Namibię, czyli serce czarnej Afryki.

Prowadzą koczowniczy, pasterski tryb życia i mimo dwudziestego pierwszego wieku udało im się zachować prawie pełną izolację od sąsiadów.

Żyją w pełnej koegzystencji z przyroda, obywając się praktycznie bez wynalazków techniki i zdobyczy cywilizacji. Ma to swoje plusy, dzięki temu uchronili się przed pandemią AIDS i wciąż mogą kultywować swoje pradawne zwyczaje, a są one dla nas Europejczyków co najmniej zadziwiające.

Ich wierzenia krążą wokół duchów przodków, matki ziemi i modlitw o to co najważniejsze - dobre pastwiska i wodę dla bydła. Większość ich bóstw uosabianych jest z płcią żeńską. Religia Himba wywodzi się z wierzeń ludów bantu z którego pochodzą w prostej linii. Kobieta w plemieniu Himba zajmuje bardzo ważne miejsce. Właściwie na jej plecach spoczywa los plemienia. Nie tylko przygotowuje wyprawy pasterskie męża, ale także wychowuje dzieci, garbuje skóry oraz robi zapasy żywności. Te czynności przynoszą jej wielki szacunek współplemieńców, ale i stanowią ogromny wysiłek.

Mężczyźni natomiast całymi miesiącami pasą kozy i bydło, znacząco oddalając się od rodzinnych wiosek, w których w tym czasie zostają: wódz, kobiety, dzieci i starcy. Takie wioski liczą zwykle nie więcej niż kilkanaście chat i ustawione są wokół świętego ognia. W zwyczaju męskiej populacji Himba jest poligamia, czyli prawo do posiadania kilku żon równocześnie. Mężczyzna w tradycji plemiennej dominuje i wybiera sobie kobiety, które powinny być mu posłuszne.Gdy pasterz potrzebuje kolejnej żony, czytaj pomocy domowej i parobka do gospodarki, wybiera ją sobie po prostu spośród dziewic i wdów.

Jest tu jednak jeden warunek. Zgodę na wybór musi wrazić wioskowa starszyzna zwana radą. Ta ocenia zamożność i sposób prowadzenia się mężczyzny, a dopiero potem wydaje werdykt. Jak łatwo zauważyć nikt raczej nie pyta o zdanie kobiet.

Himba mają jednak obyczaje, które bardzo, ale to bardzo zaskakują w sumie purytańskich w swej naturze Europejczyków. Ba, zaskakują nawet swych afrykańskich sąsiadów. Okazuje się bowiem, że wszystko ma swoją cenę. Kobieta pozbawiona możliwości wyboru męża i obciążona masą obowiązków, ma jednak swoje niezwykłe prawa. Gdy tygodniami oczekuje na powrót męża, niezaspokojona w swych potrzebach seksualnych, może po jego powrocie spodziewać się niezwykłej nagrody. A mianowicie, gdy ten wróci ze swoimi męskimi krewnymi, jego żona może któremuś z nich oddać się bez skrępowania i najmniejszych pretensji ze strony małżonka. Nie da się ukryć, że szczególnie chętnie praktykują ten obyczaj kobiety, którym starszyzna wybrała za męża kogoś o wiele lat od niej starszego.