Seks w średniowieczu

Średniowiecze to zadziwiająca epoka w dziejach ludzkości. Już sama jej nazwa sugeruje na jakiś okres przejściowy pomiędzy ważniejszymi czasami. W tym przypadku chodzi o starożytność i renesans - epoki w pewnym sensie pokrewne sobie kulturowo. Ale ignorowanie średniowiecza to błąd.

Nie tylko dlatego, że mówimy o około tysiącu lat historii. Przede wszystkim dlatego, że to właśnie średniowiecze dało podwaliny pod to wszystko, co wydarzyło się później. Także w seksie.

Średniowiecze to czas gruntowania się pozycji kościoła katolickiego w Europie. To także czas odbudowywania się cywilizacji po okresie rozpadu Cesarstwa Rzymskiego i związanych z tym zawieruchach wojennych, upadku handlu i zaprzepaszczeniu odkryć naukowych.

Kościół chcąc władać sferą duchową mieszkańców kontynentu, musiał zawładnąć całkowicie ich codziennym życiem, dając zasady, stojące w całkowitej opozycji do tego co działo się w czasach upadku rzymskiego imperium.

Rozpuście przeciwstawiono wstrzemięźliwość z naciskiem na cel prokreacyjny. Gromadzeniu doczesnych bogactw - kierowanie myśli w stronę życia wiecznego. Z czasem zaczęły odradzać się struktury państwowe o ściśle hierarchicznej strukturze, w których administracja oparła się na kościele. Po raz pierwszy w historii życie erotyczne mieszkańców podzieliło się na dwa odrębne nurty płynące przez wieki niezależnie od siebie. Do połączenia tych nurtów doszło dopiero w szesnastym, czy siedemnastym wieku, a w niektórych krajach, w tym w Polsce, znacznie później.

Pierwszy nurt to życie seksualne warstw niższych społeczeństwa - chłopstwa i mieszczaństwa. Narzucone przez kościół reguły wpajające przekonanie o grzeszności sfery cielesnej życia prowadziło wręcz do wynaturzeń w postaci prokreacyjnego seksu w workowatych koszulach z otworami w okolicach narządów płciowych.

Umartwianie się łączone także z unikaniem kąpieli (jako opozycji do starożytnego uwielbienia higieny) prowadziło do licznych chorób i grzybic utrudniających "nieco" normalne kontakty seksualne.

Cała sztuka erotyczna, jako grzeszna, czy wręcz zakazana odchodziła w zapomnienie ograniczając zachowania seksualne do kilku podstawowych pozycji, wśród których nawet pozycja "od tyłu" uważana była za zboczoną. Seks w wydaniu kaznodziejów był trudnym kompromisem pomiędzy potrzebą rozmnażania na chwałę feudałów i zarządców dóbr kościelnych potrzebujących siły roboczej, a propagowaną awersją do zbliżeń między kobietą a mężczyzną.

Miało być szybko i bez grzesznej przyjemności. Jak łatwo się domyślić budziło to zrozumiały opór wiernych. Stąd skłonność chłopów do hołdowania pogańskim tradycjom i odprawiania nocnych (z konieczności i ze strachu) rytuałów o charakterze czysto seksualnym (np. noc Kupały - obrzędy świętojańskie), a mieszczan do usług prostytutek, co wpłynęło na niezwykły rozwój tej profesji.